Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 117 581 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dziękujemy!:)

poniedziałek, 22 września 2014 22:31

 

 

Mamy  mistrzostwo świata w siatkówce!!!! Jak wiekszość Polaków jestem wniebowzięta! Rozpiera mnie duma! Pokonaliśmy takie mocne drużyny jak Brazylię, Włochy czy Rosję ! Pokonaliśmy niepokonanych :)!

I do tego tzw "siódmy gracz" czyli publiczność, jak wspaniale kibicowała! Kibice z przeciwnych drużyn siedzieli ramię w ramię, nikt nie był agresywny, nikt nikogo nie obrażał, już nie mówiąc o rękoczynach. Całe rodziny z dziećmi, przyjaciele, znajomi. Wszyscy zadowoleni, uśmiechnięci, ubrani w barwy swojego państwa, śpiewali, tańczyli, kibicowali, bawili się. Można? Można!

Czemu nasi piłkarze nie mają takich kibiców? Czyżby siatkówka była sportem dla elit a piłka nożna wręcz przeciwnie?  Ale to tylko taka smutna dygresja. Mam wielką nadzieję, że to się zmieni. 

Jeszcze raz gratuluję naszym siatkarzom, Chłopaki jesteście fantastyczni!;)
Dostarczyliście nam wiele radości i olbrzymi powód do dumy:) 
Dziękujemy:)!!!
 
 
Nasi Mistrzowie!:)
image.jpg
 
 
Czemu takiej fajnej widowni nie ma na meczach pilki nożnej?  
image.jpg
 
 
 

Podziel się
oceń
5
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Korzystanie w nocy z toalety grozi zastrzeleniem przez współpartnera.

poniedziałek, 15 września 2014 0:08

 

W piątek w Pretorii sędzia Thokozile Masipa uznała południowoafrykańskiego lekkoatletę Oscara Pistoriusa winnym nieumyślnego spowodowania śmierci Reevy Steenkamp. Według tamtejszego prawa grozi mu za to jedynie do 15 lat pozbawienia wolności. 13 października sąd ogłosi wymiar kary. 
Czyli wniosek jest prosty. Wedle prawa, które panuje w RPA, gdy budzą nas w nocy jakieś odgłosy dochodzące z łazienki, zanim przekonamy się, czy to nie jest po prostu nasz współmałżonek, czy ktoś z kim mieszkamy, bierzemy broń i idziemy zastrzelić intruza przez drzwi łazienki. 
Tak uważa sąd w Pretorii,  określając zbrodnię jakiej dokonał Pictorius jako nieumyślną(!) 
W czwartek miałam okazje obejrzeć kilkugodzinną bezpośrednią relację odczytu wyroku z sądu w Pretorii. 
Była to bardziej analiza kilkumiesięcznego procesu, pod koniec, której zostało podane do wiadomości, że Pictorius zostanie zwolniony z zarzutu popełnienia morderstwa z premedytacją na swojej dziewczynie.  Absurdalna wersja sportowca jest taka, iż nie wiedział on, że za drzwiami toalety, do których strzelał znajdowała się jego dziewczyna. Był o tym przekonany,  mimo iż nie upewnił się, gdy wstawał z łóżka, czy jego dziewczyna leży obok niego, czy nie. Sportowiec uznał za pewnik, że w łazience są włamywacze i oddał 3 strzały w stronę drzwi łazienkowych, czym śmiertelnie ranił znajdującą się tam życiową partnerkę. Która notabene w środku nocy zamknęła się tam "przypadkiem" na klucz.  Sąsiadom, którzy relacjonowali iż tuż przed strzałami słyszeli kobietę wołającą o pomoc, sąd w Pretorii wmówił , że ulegli sugestii... 
Groźby, które Pictorius wczesniej w smsach wysyłał swojej dziewczynie, też nie stanowią dowodu w tym procesie, bo były przeplatane wyznaniami miłości. Tak samo zbagatelizowane zostały wcześniejsze incydenty z agresywnym zachowaniem sportowca  i bezprawnym przez niego użyciem broni. 
To wszystko nie ma znaczenia dla sądu w Pretorii. 
I ta cała mistyfikacja na oczach milionów widzów. 
Ale może się mylę, może to nie są żadne dowody, może powinniśmy uwierzyć w to, że Pictorius  strzelał w drzwi łazienki  nie wiedząc o tym, że za nimi znajduje się jego dziewczyna ...? Przecież jak sie budzimy w nocy i widzimy światło w łazience to bierzemy broń i idziemy strzelać ...
W przypadku nieumyślnego spowodowania śmierci, w RPA grozi do 15 lat więzienia, ale nie ma dolnej granicy tej kary...
Co oznacza, że 13 października Pictorius być może stanie się wolnym człowiekiem. 
Albo odsiedzi raptem parę lat. 
Ale jest biały, jest inwalidą i słynnym sportowcem. To wystarczy, żeby w RPA nie ponieść za morderswo z premedytacją żadnej konsekwencji. Zresztą czym jest życie jednej anonimowej kobiety, względem kariery znanego na całym świecie sportowca, który może jeszcze tyle glorii i chwały sprowadzić na swój kraj... 
Nie ma to jak niezawisłość sądu... 
 
 
 
image.jpg
 
Opaska na oczach Temidy symbolizuje bezstronność , ale mi po tym co na codzień obserwuję , kojarzy się coraz częściej z zakłamaniem, zaślepieniem i niesprawiedliwością. 

Podziel się
oceń
67
19

komentarze (7) | dodaj komentarz

Jestem za podsłuchem w Misiu

niedziela, 07 września 2014 20:29

 

Doskonale rozumiem pewną mamę z Zielonej Góry , która na pierwsze dni pobytu swojego dziecka w żłobku, dała swojej pociesze Misia z umieszczonym w środku podsłuchem. 

Biorąc pod uwagę historie, które relacjonują media o biciu i złym traktowaniu dzieci w żłobkach i przedszkolach, nie dziwię się matce, że chciała się upewnić czy jej pociecha jest bezpieczna w tej placówce. Tak małe dziecko jest absolutnie bezbronne, nie potrafi jeszcze mówić, wiec nie ma możliwości by opowiedziało matce co się wokół niego dzieje. 

Pracownicy żłobka są zbulwersowani i zamierzają wnieść pozew przeciwko matce. Sprawą zajęła się policja. Kobieta prawdopodobnie złamała prawo. Za nieuprawnione pozyskiwanie informacji może jej grozić nawet do 2 lat więzienia. Moje pytanie, za co? Przecież Miś był przy dziecku, towarzyszył  pracownikom żłobka jedynie, gdy bezpośrednio zajmowały się dzieckiem. Przepraszam, co to jest za nadużycie? Wtedy, gdy pytamy, czy dziecko jest głodne, czy wtedy kiedy sadzamy je na nocniku? Który moment podsłuchania takiej sytuacji jest nadużyciem? Czy może dlatego zbulwersowała ta sytuacja pracowników żłobka, bo może nie mają do końca czystego sumienia? Może opiekunki nie sprawowały właściwej opieki nad dziećmi? Albo zamiast skupiać się na podopiecznych, zajmowały się ploteczkami przy kawie?

Mam nadzieję, że sprawa przeciwko matce zostanie umorzona i mam nadzieję, że jak najwiecej matek będzie stosować tego typu metody. Bo jak nic niepokojącego nie zostanie nagrane, uspokojona mama po kilku tygodniach zaniecha nagrań a jeśli coś negatywnego wykaże podsłuch, to osoba, która krzywdzi dzieci, zostanie usunięta z placówki a tym samym kolejne dzieci unikną cierpienia. 

 W dzisiejszych czasach, kiedy zdarza sie, że rodziny zastępcze katują swoich podopiecznych na smierć a opiekunki w żłobkach czy przedszkolach wyzywają i biją dzieci, trzeba chuchać na zimne, szczególnie, gdy oddajemy pod opiekę malutkie, jeszcze niemówiące dziecko. 

                           

 

                                   image.jpg

 

                                            

 

 

 

 


Podziel się
oceń
112
29

komentarze (9) | dodaj komentarz

No i po wakacjach :)

czwartek, 04 września 2014 23:59

W niedzielę pomagałam swoim córkom obkładać książki i szykować wszystko do szkoły. 
Jak co roku podręczniki kupiłam w dniu zakończenia roku szkolnego, zeszyty i akcesoria w połowie wakacji, dzięki temu nie musiałam w ostatnich dniach sierpnia stać po te rzeczy w kolejkach. 
Ani się obejrzałyśmy a wpadłyśmy znów w rytm szkolny.
Na szczęście moje córki lubią swoją szkołę, koleżanki i nauczycieli,  których mają świetnych :) Od razu uprzedzam komentarze i pytania, moje dzieci chodzą do państwowej szkoły i jestem bardzo zadowolona, że tak jest. Szkoła ma wysoki poziom. Uczniowie muszą cieżko zapracować na pozytywną ocenę i nikt nie musi zadowalać ich rodziców z powodu wysokiego czesnego, bo tego czesnego się tu nie płaci. Oczywiscie na pewno istnieje w Polsce wiele świetnych prywatnych szkół, ale ja osobiście wolę państwowe. Nie tylko ze względu na brak presji wywieranej na nauczycieli, którym się " płaci", co według mnie może utrudniać wystawianie obiektywnych ocen, ale także ze względu na aspekty społeczne. Chcę by moje córki stykały się z całym przekrojem społeczeństwa a nie tylko z jego zamożniejszą grupą. Żeby miały szansę poznać rówieśników pochodzących z różnych relacji społecznych. Miały świadomość istnienia kontrastów w standardzie życia ludzi, wyrabialy w sobie empatię wobec tych, którzy mają ciężej i dystans wobec tych, którzy obnoszą się ze swoimi zasobami materialnymi. Nic tak dobrze nie uczy nas życia i nie rozwija, jak kontakt z ludźmi nie podlegajacymi żadnej selekcji ani materialnej  ani rasowej ani społecznej. 
 
 
 image.jpg




Podziel się
oceń
115
20

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wiele hałasu o nic...

środa, 20 sierpnia 2014 11:33

image.jpg

 

 

Wczoraj byliśmy z moim mężem na koncercie Justina Timberlaka. 
Muszę przyznać, że medialny szum wokół tego artysty, jego przyjazdu do Polski oraz wymagań, które przedstawił organizatorom był tak duży, że idąc na jego występ byłam naprawdę bardziej podekscytowana niż jak rok wcześniej wybierałam się na koncert Bon Joviego. 
Byłam przekonana, że skoro Justin może sobie pozwolić na takie fanaberie jak m.in temp 22st w garderobie, 12mercedesow czy zapas specjalnie z Ameryki sprowadzanych ciasteczek, znaczy, że jego poziom wymagań będzie adekwatny do poziomu koncertu.
Entre artysty,  tak jak medialny rozgłos wokół jego przyjazdu były jeszcze doskonale przygotowane. 
Ekipa muzyków, która jemu towarzyszyła na scenie też robiła wrażenie. Justin był w świetnej  formie, dołączał do układów jego tancerzy prawie w każdej piosence. Oprawa wizualna również była ciekawa. Tylko te piosenki.... Wszystkie na jedną modłę, przypominały wspólczesną klubową muzykę, którą DJ-e sami tworzą i miksują na dyskotekach, by m.in klub nie musiał placić tantiem wykonawcom przebojów. Ale klubowa muzyka to jedno a koncert powinien nas porwać , rzucić na kolana ...
Justin zagrał może trzy znane mi utwory,  reszta nikomu z nas ani naszych znajomych ( których spotkaliśmy na miejscu) nie była ani znana, ani nie wpadała w ucho. 
Bardzo nas dziwiła reakcja młodych ludzi, którzy każdy dla nas identyczny kawałek traktowali jak porywających hit i wrzeszczeli po kilku pierwszych dźwiękach. Oczywiscie gust nie podlega dyskusji i reakcja tych ludzi jest dowodem na to, że muzyka Timberlaka ma rzesze fanów. Zastanawiam się tylko, czemu ja jej nie czuję? Różnica pokoleń? Tylko dlaczego oprócz już klasyków typu Sting czy Rod Stuart porywa mnie do tańca Rihanna czy Kate Perry i praktycznie wiekszość współczesnej muzyki puszczanej przez stacje muzyczne? Może to po prostu świetny marketing, moda czy owczy pęd, do którego młodzi ludzie mają skłonności?

Cieszę się zatem, że moje dzieci nie uległy temu szałowi, bo  jako młode słuchaczki i osoby zorientowane w trendach współczesnej muzyki, od początku odradzały mi pójście na ten koncert , twierdząc cytuję: " mamo, on ma za mało hitów i za kiepskie piosenki,  byś traciła na jego koncert 2h". Cieszę się, że mimo 29 lat różnicy pomiędzy mną a córkami, lubimy i nie lubimy tą samą muzykę:)
A może rzeczywiście nadeszły czasy tak zróżnicowanych gustów? 

Mi w każdym razie po koncercie przyszedł  na myśl tytuł szekspirowskiej sztuki " Wiele hałasu o nic"...




Podziel się
oceń
202
42

komentarze (41) | dodaj komentarz

wtorek, 23 września 2014

O moim bloogu

blog aktorki to jej refleksje na temat życia, macierzyństwa, miłości.

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl